Blog
obserwator
Ernest Skalski
Ernest Skalski publicysta, czytam i piszę
0 obserwujących 330 notek 413771 odsłon
Ernest Skalski, 19 lutego 2015 r.

Dla mnie Duda

 

 

Widziałem, słyszałem. Dudę w Internecie. Coraz go więcej, ale pierwsze wrażenie najsilniejsze. Konwencja. W nagrzanej emocjonalnie sali na pewno robił większe wrażenie niż w komputerze. Przemawiał składnie, starał się jak na wiecowego mówcę przystało. Sala reagowała właściwie; jak trzeba i kiedy trzeba.

 

Żona i córka ładne i sympatyczne. On sam urodę ma nie  gorszą od kontrkandydatów; pana Jakubasa i pani Ogórek, o Annie Grodzkiej nie wspominając. Dzieci, co prawda, Komorowski ma od niego pięć razy więcej, ale na nartach Duda jeździ o kilka klas lepiej od aktualnego prezydenta. Ustawić slalom równoległy i po co nam te całe wybory.

 

Staram się nie być z góry krytyczny. Mam w związku z Andrzejem Dudą pewne  oczekiwania, w których nie mieści się jego kompromitacja. Lecz zestawienie jego twarzy, chwilami wypełniającej ekran, z jego słowami i sposobem ich wypowiadania co nieco śmieszyło.

 

Ty dygresja, porównanie z Wojciechem Cejrowskim w WC kwadrans.  Otóż WC sięgał po chwyty i rekwizyty z filmów o Dzikim Zachodzie, usiłując odstawiać twardziela z klasycznego zestawu westernowych typów, a miał osobowość kwalifikującą go do grania tamże roli naiwnego żółtodziuba.  Podobnie odbierałem Andrzeja Dudę. To dorosły, wykształcony człowiek, z  pozycją. Pełnił funkcje rządowe. Doktor nauk i nauczyciel akademicki. Poseł na Sejm RP i europoseł. Pater familiae.  A ma przy tym wygląd chłopca, chłopaczka, chłoptysia – wybór określenia zależy od stosunku emocjonalnego widza-słuchacza. W Salonie 24, czy może w innym portalu, ktoś mu nawet radził zmniejszenie pulchnych policzków, nadających  dziecinny wygląd. A przy tym Duda starał się mówić twardo, zdecydowanie, z ruchem głowy potwierdzającym siłę i konsekwencję. Tak jakby naśladował sposób mówienia i bycia innego Dudy, Piotra, szefa NSZZ ”S”. Gdyby Michał Kamiński nadal doradzał PIS-owi, pewnie by to Andrzejowi Dudzie wyperswadował .

 

Swoich na konwencji PIS nie musiał zdobywać, on ich tylko utwierdzał w wierze. Taka impreza daje uczestnikom poczucie siły, nakręca. Na przeciwnikach nie musi to robić wrażenia. Zaś widza, którego trzeba zdobyć, mówiąc do niego w jego domu, z ekranu telewizora, komputera czy  ze smartfonu, nie ma co epatować  twardością, zwłaszcza  gdy nie pasuje ona do osobowości mówiącego.  Gość w dom lepiej kiedy jest uśmiechnięty i miły. Ze swoją aparycją  Dudzie łatwo by było być sympatycznym. A niekiedy się drze. Bez porównani więcej ludzi widzi go w Internecie niż na wiecach. Więc  nie wiem czy Komorowski nie zarabia  więcej przez to właśnie, się nie wydziera na wiecach.

 

Wśród odbiorców z ekranów jest też pewna ilość takich, których interesuje treść wystąpienia i którzy ją rozumieją. Dla takich było półgębkiem przemycone stwierdzenie, że nie on, Duda, skróci wiek emerytalny bo jako prezydent może co najwyżej wystąpić z inicjatywą ustawodawczą. I już nie dopowiedział, że przejdzie ona tylko wtedy kiedy PIS będzie miał odpowiednią większość w obu izbach. A większość potencjalnych wyborców i tak nie zostanie wyprowadzona z przekonania, że  to właśnie prezydent Duda przywróci niedawne 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Tylko nieliczni to tacy, którzy by mogli spytać kandydata CO on zmierza zrobić kiedy już skróci ponownie ten wiek, jak będzie wyglądał bilans tego przedsięwzięcia, jakie będą i z czego będą płacone emerytury.

 

Jeszcze ciekawsze są zarzuty pod adresem rządu i prezydenta o brak aktywności w sprawie Ukrainy i w ogóle o  politykę zagraniczną. Niechby więc pan kandydat powiedział, na czym ta aktywność ma polegać. Czego nie robi, choć powinna, obecna władza i co zrobi – ale konkretnie, konkretnie ! – w tym zakresie pan prezydent RP Andrzej Duda.

 

Ale były jedynie mocne słowa, zdecydowane gesty i brak konkretów. Pokazywał, że będzie inny niż Komorowski. Powoła Radę Rozwoju. Prezydent Komorowski ma po prostu doradców. Zresztą, rad ci u nas dostatek. Na czym ma polegać wypunktowanie obecnego prezydenta – trudno powiedzieć. Kolejne wystąpienia kandydata PIS nie wniosły nic nowego do jego obrazu. Lecz kampania się dopiero rozkręca i po  pierwszych paru dniach już widać, że to Andrzej Duda będzie liczącym się kontrkandydatem dla Bronisława Komorowskiego. I chyba dobrze. A dlaczego napiszę pod koniec tekstu.

 

Prawdopodobnie otrzyma on głosy przynależne PIS-owi i raczej ich nie przysporzy, podczas gdy elektorat Bronisława Komorowskiego znacznie wykracza poza elektorat Platformy. Duda przysporzy swej partii splendoru jeśli uzyska przyzwoity wynik, najlepiej wchodząc do drugiej tury. Dlatego nie szkodzi mu wszelaka drobnica kandydacka. Odbiera mu ona część poparcia, lecz zwiększa sumę  głosów, która może uniemożliwić prezydentowi zwycięstwo już w pierwszej turze, a jemu zapewni honorową przegraną dopiero w drugiej. Na razie sondaże lokują go daleko od takiej szansy.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

”...Skalski to mistrz syntezy ”sprzedawanej”... atrakcyjnie” (Stefan Kisielewski)

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • PIOTRUŚPAN Pokaż mi, Panie Piotrusiu, choć jeden mj tekst opublikowany w ”Trybunie Ludu”,...
  • Od autora - Magister Skalski pisze we własnym imieniu i dlatego MY gratulations. - Albo ja...
  • PT Komentatorzy Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć co się czyta ? Jak reaguje normalny...

Tagi

Tematy w dziale